Potrzebne rzeczy:
-saletra (ok. 50
g.)
-cukier (40 g.)
-papier toaletowy
-woda
-rurka po
jednorazówkach (rurka na którą są nawinięte jednorazówki, można znaleźć w
każdym hipermarkecie, np.: w Teslo, Carrefour, a nawet w Biedronce)
-lont(nigdy za
dużo, minimum 5cm wolnopalnego)
-taśma
-korek(po
winku:))
Niby groźnie wygląda taka ilość
potrzebnych rzeczy, ale samo wykonanie jest banalne i ciężko coś zepsuć.
Co będziemy
robić? Rakieta, a raczej silnik do rakiety, do którego wystarczy przymocować
kijek, wstawić do butelki i można odpalać.
Tniemy rurę od
jednorazówek...

Na pół:

Możemy użyć piły, ale szybciej będzie
nożyczkami.
Pora na I zatyczkę. Mieszamy papier
toaletowy z wodą, tak żeby powstała masa, którą można łatwo formować. Powinna
mieć ok. 2cm, ale wedle uznania. Wkładamy w koniec rury, a z drugiej strony(od
wewnątrz) najlepiej czymś ubić. Można wziąć jakąś rurkę, albo zwykły klej.
Trzymając zewnętrzną część zatyczki ubijamy zatyczkę, tak aby jak najbardziej
ją zmniejszyć. Odstawiamy na suszenie(2-4 dni).
W czasie schnięcia I zatyczki robimy
dyszę. Nie może być za duża, bo rakieta nie poleci, ani za mała, bo wybuchnie.
Moja miała ok. 7mm i poleciała. Sprawdzamy czy korek zmieści się w rurze. Jeśli
jest za duży to najlepiej go oszlifować papierem ściernym, a jeśli za mały to
obkleić taśmą izolacyjną(tak aby z trudem wchodził). Na środku robimy dziurkę o
średnicy ok. 7mm. Przekładamy przez nią lont:

Ja znalazłem
taki(plastikowy) korek w sklepie z hydrauliką, ale lepiej użyć tego od wina.
Gdy papier już wyschnie przygotowujemy
mieszankę saletry z cukrem. Najlepsze proporcje(według mnie) to 60:40
(saletra/cukier). Najlepiej zrobić karmelek, ale i bez tego rakieta będzie
dobra.
Wsypujemy mieszankę(lub wlewamy karmel [chodzi tu o karmel pirotechniczny, a nie zwykly karmel z cukru - przyp. redakcja ;)] )
do rury:

Tak, aby po
założeniu dyszy mieszanka była tuż przy dziurce. Zakładamy zatyczkę, tak aby
lont był trochę w mieszance. Można jeszcze po bokach zakleić jakimś
szybko-schnącym klejem, ale nie trzeba.
Obklejamy szczelnie taśmą(także wokół
lontu, żeby mieszanka się nie wysypała). Wokół dyszy też dobrze by było
obkleić, żeby się nie przepaliło za wcześnie(rzadko się zdarza, wtedy gdy
mieszanka się za wolno spala).
Końcowy efekt naszej pracy wygląda tak:

Przed startem
należy jeszcze przymocować kijka i wstawić do butelki, ewentualnie stateczniki.
Moje uwagi:
-przy odpalaniu
należy zachować ostrożność - zawsze może pójść coś nie tak,
-należy pamiętać
też o tym, że rakieta może wybuchnąć,
-rakieta może
polecieć w różne kierunki
Żeby nie było, że
rakieta ma same wady to:
-jest tańsza od
wielu sylwestrowych rakiet, można na początku nasypać FB i gwiazdki
-daje
satysfakcje.
Jak wygląda lot
takiej rakiety?
Rakieta na
paliwie s&c w proporcjach ok. 60/50(saletra/cukier) teoretycznie powinna
normalnie wylecieć, ale w tych proporcjach rakieta jest jakby „wystrzeliwana”.
Niestety nie mam filmu z odpalania, ale wygląda to mniej więcej tak:
-po odpaleniu
rakieta „wystrzeliwuje” w niebo,
-po spaleniu
paliwa rakieta jeszcze leci w górę (siłą rozpędu).
Oczywiście można
rakietę zrobić z całej rurki, ale wtedy lepiej paliwo s&c powinno być max
50/50. Przy tak dużej ilości paliwa może wyrzucić tyszę(nawet silnie
przymocowaną), a także nadmiar paliwa przetopić dyszę i korpus.