Bateria starmine - wyrzutnia gwiazdek
Potrzebne materiały
- Kartonowe tuleje
- Gips / wikol
- Proch miotający (czarny/H3)
- Gwiazdki
- Przybitka - kawałek kartonu / gazeta
- Lont VISCO / w ostateczności Stopina blackmatch
Tuleje
Mamy tutaj bardzo duży wybór. Do miotania gwiazdek najlepiej nadają się
cylindryczne rolki, o średnicy 0,8-4cm, grubości ścianki większej niż
2-3mm i wysokości 10-50cm. Mogą to być tuleje po folii aluminiowej,
torebkach foliowych, zużyte tuby z komercyjnych baterii lub
samodzielnie zrobione rurki. Te ostatnie wychodzą najlepiej poprzez
nawijanie pasków papieru posmarowanych, wikolem lub szkłem wodnym na
walcowaty trzpień.
Istnieje kilkanaście sposobów na zrobienie zatyczek do korpusów. Ja
preferuję używanie gipsu z wypełniaczem (drobne trociny / kamienny
grysik) i bardzo małą ilością wody.
Zarobioną masę wsypuję do tulei stojących na twardym podłożu, a
następnie używając młotka i drewnianego trzonka ubijam ją mocno. Dzięki
użyciu siły i małej ilości wody, zatyczki szybko schną i są bardzo
twarde. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby tak przygotowany czop
nie wytrzymał wybuchu...
Można również użyć wikolu z odrobiną wody i rozdrobnionym papierem toaletowym.
Proch
Najlepszym rozwiązaniem jest dobrze przygotowany proch czarny (opis
poniżej) lub ew. H3 (KClO3 - 70%, C - 30%). Jednak ten drugi jest dużo
bardziej "agresywny", trudniej jest opanować jego dawkowanie i bardzo
często rozrywa nawet grube moździerze.
Poniżej zamieszczam opis produkcji PCz przegryzanego wodą i bindowanego
lakierem nitrocelulozowym o dobrej szybkości spalania. Oczywiście "moc"
prochu zależy w bardzo dużej mierze od jakości składników, a nawet od
gatunku drzewa z jakiego powstał węgiel użyty do produkcji.
Dlaczego warto przegryzać i granulować PCz?
Skład:
KNO3 - 75%
C (węgiel) - 15%
S (siarka) - 5%
Wszystkie składniki mielimy oddzielnie jak najdrobniej. Dokładnie
mieszamy razem a następnie wsypujemy do naczynia, które można ogrzewać
(np. stary garnek).
Proch zalewamy niewielką porcją wody destylowanej, tak, aby był
wilgotny, ale nie "pływał". Naczynie stawiamy na kuchence elektrycznej
(MOCNO odradzam używania kuchenek gazowych i innych źródeł otwartego
ognia do ogrzewania) i cały czas mieszając podgrzewamy je. Kiedy woda
wyraźnie zacznie parować a powstała papka zacznie robić się gęsta
wyjmujemy ją na coś twardego, bezpiecznego, do czego proch nie przywrze
(np. worek foliowy albo folia aluminiowa położona na desce) i
odstawiamy w bezpieczne, ciepłe, przewiewne miejsce do odparowania
wody. Nie polecam odparowywania całej wody na kuchence, ponieważ można
przesadzić z temperaturą i doprowadzić do zapłonu prochu.
Po odparowaniu dobrze jest ponownie zmielić proch. Najbezpieczniej i
najlepiej jest to zrobić w młynie kulowym (opis budowy można łatwo
znaleźć w Internecie) ale ręczny młynek do mięsa lub kawy również zda
egzamin. W ostateczności można rozgnieść powstałe grudki rozsypując
proch na kilku warstwach gazety i rozcierając go młotkiem, deską a
nawet książką.
Jeśli dysponujemy lakierem nitrocelulozowym do drewna i acetonem możemy
dodatkowo zwiększyć szybkość spalania prochu. W tym celu przesypujemy
przegryzany i mielony PCz do worka foliowego, zalewamy niewielką
ilością acetonu (tak, aby proch był delikatnie wilgotny) a następnie
mieszamy poprzez ugniatanie torebki. Oczywiście można to mieszać
ręcznie albo w jakimś otwartym naczyniu, ale po co truć się oparami
albo brudzić sobie ręce? Torebka to najlepsze rozwiązanie, nawet dla
dużych porcji.
Po dokładnym rozprowadzeniu rozpuszczalnika dolewamy ok. 5-10% (w
stosunku do objętości prochu) lakieru NC do torebki i ponownie
dokładnie mieszamy. Substancja nie powinna być za bardzo ciekła i
plastyczna, powinna raczej kruszyć się podczas ugniatania.
Zawartość torebki wysypujemy na gazetę lub cokolwiek innego co
później pozwoli na łatwe przesypanie do pojemnika po odparowaniu
acetonu. Odstawiamy w bezpieczne miejsce, z dala od źródeł ognia,
najlepiej tam, gdzie nie przebywają ludzie (ze względu na szkodliwość
par acetonu).
Gwiazdki
Tutaj również występuje pełna dowolność. Można użyć zarówno ciętych, pompowanych jak i toczonych.
Poniżej opisałem produkcję bardzo efektownych gwiazdek (a właściwie
komet) z najbardziej pospolitych składników. Zostawiają one za sobą
ogon pomarańczowych iskier, które stosunkowo długo utrzymują się w
powietrzu. Efekt ich użycia można zobaczyć na obu filmach (nr 1 -
strzał 3, nr 2 strzał 4).
Skład:
KNO3 - 45%
Proszek/wiórki żelaza - 33%
Cukier - 22%
Azotan potasu i cukier mielimy jak najdrobniej. (Lepiej nie używać
gotowego cukru pudru ze względu na możliwą zawartość antyzbrylaczy. )
Jeśli nie mamy lakieru nitrocelulozowego i acetonu, to możemy zamiast
nich użyć dekstryny i wody. Polecam jednak pierwszą opcję. Używając NC
poprawiamy spalanie mieszanek, a puszka kosztuje tylko ok. 12zł/litr,
natomiast aceton ok. 5zł/0,5l.
Jeśli mamy obie substancje to dalsza część pracy wygląda analogicznie
jak podczas bindowania PCz. Odważone składniki wsypujemy do worka
foliowego, zalewamy niewielką ilością acetonu (tak, aby mieszanka była
delikatnie wilgotna) a następnie mieszamy poprzez ugniatanie torebki.
Dodajemy 5-15% lakieru NC do torebki i ponownie dokładnie mieszamy. Tym
razem jednak dążymy do otrzymania zwartej masy, którą można formować
jak ciasto.
Teraz mamy dwie możliwości:
1. Uformować placek o grubości 0,5-3cm i pociąć go na sześciany (które zmieszczą się w naszych rurkach)
2. Przygotować gwiazdkę walcowatą, idealnie dopasowaną do średnicy tulei.
W tym wypadku bierzemy pasek papieru (najlepiej błyszczącego i dość
sztywnego), zwijamy go w rulon i wkładamy do rurki moździerza
dopasowując średnicę. Następnie zagniatamy jeden koniec rulonu,
wsypujemy masę gwiazdkową i ugniatamy, aby pozbyć się niepotrzebnego
powietrza. Walec odstawiamy w pozycji pionowej w ciepłe miejsce, gdzie
rozpuszczalniki będą mogły bezpiecznie odparować. Kiedy będziemy pewni,
że wszystko wyschło rozwijamy papier i dzielimy walec na mniejsze 1-4cm
odcinki.
Składanie w całość
Jeśli mamy już wszystkie potrzebne elementy możemy zabrać się za montaż baterii.
W każdym z korpusów, ok. 0,5cm nad dolną zatyczką robimy dwa otwory o
średnicy 2-3mm (w zależności od używanego lontu), nie koniecznie po
przeciwległych stronach. Używając odcinków lontu łączymy wszystkie
otwory, a tuleje zabezpieczamy i usztywniamy taśmą.
W zależności od jakości naszego prochu i masy planowanego ładunku
musimy wsypać teraz 2-8g PCz lub 0,5-4g H3 do każdej rurki. Dobrze jest
zrobić jedną wyrzutnię w celach testowych, oznaczając ile prochu
miotającego zostało użyte do wystrzelenia konkretnego ładunku w postaci
gwiazdek. Po wystrzale od razu widać czy zwiększyć, czy zmniejszyć jego
ilość.
Z kartonu lub kawałka gazety robimy przekładką oddzielającą proch od
"amunicji, która mogłaby spłonąć jeszcze przed wylotem z lufy. Lepiej
jednak nie przesadzać z grubością dystansu, bo ładunek może wcale nie
odpalić... (przykład widać na filmie nr 1) Stosując karton można zrobić
w nim kilka małych otworów.
Teraz wkładamy gwiazdki, a następnie robimy przybitkę ponownie stosując
gazetę lub kartonowe krążki. Tym razem musimy solidnie zablokować wylot
z rurek, żeby zwiększyć ciśnienie panujące podczas wybuchu. Im lepsza
przybitka, tym wyżej poleci ładunek. Mimo to należy zachować umiar.
Jeśli górna zatyczka będzie mocniejsza od dolnej lub od ścian korpusu,
na pewno nie będziemy zadowoleni z efektu...
Po załadowaniu wszystkich tulei możemy wybrać się na strzelnicę :)
Efekt końcowy
Film nr 1
Odpalanie baterii, którą użyłem do zrobienia zdjęć. Do filmu dodałem
adnotacje jaki może być efekt, jeśli w którymś etapie popełnimy błąd.
Film nr 2
Jedna z moich pierwszych baterii. Niestety film dość słabo oddaje wygląd efektów...