Dzisiaj chciałbym przedstawić wam jak prosto można zrobić
zapalnik elektryczny!
Oczywiście możemy iść do sklepu elektronicznego i kupić
wszystko to, co jest na schematach krążących po internecie, ale koszt wyjdzie
około 30-40zł, będziemy musieli wszystko lutować i nie zawsze wychodzi nam
trwały zapalnik…
Znacznie prostszym rozwiązaniem jest zrobienie zapalnika z…
aparatu fotograficznego, jedyne, co nasz aparat musi mieć sprawne, to lampa
błyskowa.
Ale po kolei:
1)Kupujemy
jakiś stary aparat na klisze (na allegro można kupić nawet za 2zł :)
2)Wyciągamy
baterie
3)Zdejmujemy
z niego obudowę
Nas interesuje to, co po prawej, czyli lampa błyskowa.
4) Zdejmujemy prąd śrubokrętem z kondensatora ( zwykle jest
przy bateriach, napięcie to nawet 330V !!!)
4)Odcinamy te dwa kabelki, które są podłączone do lampy ( na
zdj. Żółty i czarny)
5)Lampa jest już nam niepotrzebna, podłączamy do naszych
dwóch kabelków jakiś kabel dwużyłowy ( ok. 40cm) i łączenia drucika i kabla
izolujemy izolacją ;)
6)Kabel przeprowadzamy przez przednią obudowę i wszystko
skręcamy
Tak to powinno wyglądać:
7) Dla zabezpieczenia łączeń kabli miejsce gdzie kabelki
‘wychodzą’ z aparatu zaklejamy izolacją, lub kawałkiem taśmy
Oczywiście możemy wszystko ładnie obudować (np. w drewno)
dla estetyki, ale nie jest to konieczne ;)
Wkładamy baterie
8) Do kabelków (na zdj. zielony i brązowy) podpinamy kabel o
długości co najmniej 15m ( w zależności jak duże ładunki chcemy odpalać)
9) Oto test zapalnika (włączmy aparat i stykamy ze sobą dwa
kabelki):
10) Kabelki ze sobą skręcamy, włączamy aparat, usłyszymy
wysoki dźwięk (znaczy to, że kondensator się ładuje…) Jeżeli go nie usłyszymy,
to znaczy, że nie będziemy zapłonu uruchamiać spustem aparatu, a musimy poza aparatem
wbudować przełącznik, którym będziemy uruchamiać zapłon Aby uruchomić zapalnik
włączamy aparat, czekamy, aż ustanie wysoki dźwięk, możemy detonować, wyłączamy
aparat. Uwaga!!! Pamiętajmy, aby ładunki podłączać do detonatora zaraz przed
detonacją, bo gdyby przypadkiem kliknął by się nam przełącznik nastąpiła by
detonacja, bo choć aparat jest wyłączony, to prąd jest zebrany na
kondensatorze, co może nam zrobić ‘suprajs’
Najlepiej jest zaraz przed podłączeniem zapalnika do ładunku
styknąć ze sobą dwa kabelki, jeśli usłyszymy trzask, zobaczymy błysk, albo
kabelki lekko ze sobą się ‘skleją’ znaczy to, że albo zrobiło się gdzieś
zwarcie, albo włączył nam się przełącznik i musimy wszystko posprawdzać.
SPŁONKA
A teraz zajmiemy się tym, co będzie odpalało nasze ładunki.
Najprostszą SPŁONKĘ możemy zrobić z dwóch 7-10cm kabelków
miedzianych i kilku cm drucika oporowego. Kabelki z dwóch stron oddłubujemy z
osłonek (tak po 1,5-2cm).
Kabelki łączymy drucikiem oporowym i zaklejamy taśmą
izolacyjną:
Gotową spłonę umieszczamy w petardzie:
lub, jeśli mamy jakiś większy ładunek musimy dać do spłonki
np. HMTD jako materiał inicjujący, ale ja takich nie konstruuje m.in. z powodu
braku odczynników xD
Oto petarda na kilku gramach p.cz. odpalana za pomocą tego
detonatora: