Witam, poniższy artykuł opowiada o chyba najprostszym i
najbardziej domowym sposobie robienia petard. Kiedyś sam na niego wpadłem, a do
tej pory nie znalazłem żadnego artykułu ani filmu poświęconemu bombie z zapałek
mojego pomysłu w Internecie.
Każdy wie że zapałki jak sama nazwa wskazuje się zapalają, a
więc są łatwopalne. W zasadzie chodzi tu o ich główki które są pokryte siarką.
Widziałem parę filmów w których obcinane są główki z kilkuset zapałek i
podpalane, ale poza ogniskiem nie ma w tym nic ciekawego.
Wszystkie petardy działają na zasadzie ciśnienia, które
tworzy się z nagromadzonych gazów – wyników spalania np. prochu. Ciśnienie jest
tak duże że rozsadza petardę z dużym hukiem.
W przypadku mojej petardy działanie jest podobne, ale
zamiast prochu używam główek zapałek (czyli drewnianych kikutów powleczonych
siarką). Czemu nie używam samej siarki ? Ponieważ w ten sposób mamy lepszy
efekt wizualny, a także możemy doprowadzić do samozapłonu, ale o tym później.
Wiemy jak to działa więc możemy wymyślić jak to zrobić.
Trzeba znaleźć lub zrobić pudełko/pojemnik, wsypać do niego wcześniej obcięte
główki zapałek i szczelnie zapakować.
Zapalająca się siarka tworzy ogromne ciśnienie, które
rozsadza nasze opakowanie, i tu (w odróżnieniu od zwykłych hukowych petard)
rozpalone drewniane kawałeczki wystrzeliwują w różnych kierunkach, tworząc
piękny pióropusz iskier. Efekty są podobne do efektów fajerwerków.
No i w zasadzie mogłoby to być wszystko, ale jak takie coś odpalić
?
Tu pojawia się najciekawszy aspekt tego typu petard –
wcześniej wspomniany samozapłon.
Zacznijmy od małej prostej petardy.
Potrzebujemy:
10 paczek zapałek
Taśmę klejącą
Byle jaki klej
Nożyczki
Bierzemy 10 paczek zapałek, wszystkie główki obcinamy (mogą ku
temu służyć: nożyczki, noże, obcinacze do paznokci, obcęgi, sekatory, obcinarki
do cygar itp., ja używam gilotyny), i przygotowujemy opakowanie. Bierzemy jedno
z pudełek po zapałkach i wycinamy prostokątne draski z innych. Będziemy
potrzebować ok. 8 drasek. Wyciągamy wewnętrzną część pudełka i od środka
wyklejamy je draskami (2 na boki, 2 na spód, 2 trochę skrócone na czoło i tył
pudełka), dodatkowo wklejamy jeszcze dwie draski na wewnętrzną część
zewnętrznego pudełka zapałek, jak się pewnie domyślacie - u góry. Chodzi o to,
aby nasz ładunek był z każdej strony otoczony draskami. Jeśli mamy już
przygotowane pudełko, to wsypujemy do niego jak najwięcej główek zapałek, aby
po zasunięciu obu części, ładunek ciasno siedział. Teraz wystarczy szczelnie
owinąć pudełko taśmą klejącą (można też owinąć pudełko papierem posmarowanym
klejem, jest mocniejszy i daje lepszy efekt, ale taśma jest szybsza i
łatwiejsza w użyciu). Tak przygotowaną petardę można w każdej chwili odpalić.
Wystarczy rzucić ją w coś twardego, a zapałki na skutek uderzenia potrą o
draskę i się zapalą, co doprowadzi do wybuchu.
Oczywiście taka petarda dobra jest na początek. Jak już
zobaczymy w praktyce jak to działa, możemy zrobić większą. Sam największą
zrobiłem ze 150 paczek zapałek, ale trzeba pamiętać że im większe gabaryty tym
silniej i dalej musimy petardę rzucić (większy ładunek, a tym samym mocniejsza
obudowa i więcej warstw taśmy klejącej, która amortyzuje trochę uderzenie,
pyzatym większy będzie wybuch więc musimy zachować większą ostrożność), a to czasem
przysparza trochę kłopotów.
Dlatego jeśli nie zależy nam tak bardzo na samozapłonie, a
chcemy z bezpiecznej odległości oglądać wybuch, możemy po prostu nie wsadzać
drasek do środka, a po skończeniu petardy, zrobić dziurkę i wsadzić lont.
Tym sposobem możemy bez problemu odpalać duże ładunki i
podziwiać naprawdę ładne efekty.
Każdy z was może według własnego uznania dodawać do ładunku
np. proch czy saletrę z cukrem pudrem, które zwiększą siłę wybuchu, ale z
własnego doświadczenia wiem że najładniejszy efekt jest przy największej ilości
główek zapałek.
Oto ładunki, same zapałki oraz zapałki zmieszane z prochem i
saletrą:
Tu przedstawiam petardę odpalaną lontem, wielkość ok. 50
paczek zapałek: